
|
D³ugie, zanurzone w z³ocie, wrze¶niowe wieczory, misy gwiazd nieruchomych i patrz±cych obco, odsuwa³em powoli w nieby³± legendê: wczoraj.
Patrzê na drzewa id±ce przez ³±kê, jak owce, ku horyzontom ciemniejszym, jak rzeka, która ma dno ukryte, g³êbokie.
Niby z¿ó³k³e, chore, pluszcz±ce gasn±cymi li¶æmi drzewo ka¿dym krokiem obsuwam siê w g³±b. Na przyp³ywaj±ce rzeki nie czekam. Ziarna kruszê bez gniewu. Wiêdnê.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ