
|
Gdy mi grzywka czo³o zas³aniaæ zaczê³a, Przed bram± zrywa³am kwiaty dla zabawy. Wtedy ty¶ hasa³ na koniu z bambusu, Krêc±c siê przy ³awie, gdzie ¶liwki le¿a³y. Na przedmie¶ciu Czang-kan mieszkali¶my razem, Dwoje ma³ych dzieci, nie znaj±cych z³ego. Maj±c lat czterna¶cie ¿on± tw± zosta³am, Wstydzi³am siê bardzo twarz ods³oniæ swoj± I ku ciemnej ¶cianie opuszcza³am g³owê, Na tysi±ce jêków ¿adnej odpowiedzi. Maj±c lat piêtna¶cie brwi zaczê³am czerniæ, Chcia³am, by¶my razem w proch siê obrócili. By³e¶ wierny jak ten, co siê trzyma³ s³upa. Nie wesz³am na wie¿ê czekaj±cej ¿ony. Mia³am lat szesna¶cie, gdy¶ w podró¿ pojecha³, Gdzie rzeka spieniona ¶ci¶niêta w w±wozie, Której miesi±cami w bród przej¶æ nie mo¿na. Gdzie w niebo siê wzbija wycie ma³p ¿a³osne. Przed bram± kroków twoich stare ¶lady Mech jeden po drugim zielony zarasta, Mchu nie mog³am wyrwaæ, bo wrós³ ju¿ g³êboko. Za wcze¶nie postr±ca³ li¶cie wiatr jesienny I ¿ó³te motyle daremnie fruwaj± Parami nad traw± Zachodniego Sadu. Taki widok wzrusza i rani me serce. Siedzê sama. Wiêdnie rumieniec mej twarzy. Czy prêdzej, czy pó¼niej zejdziesz z Sycz'uanu, Kiedy list twój wczas dojdzie do naszego domu, By spotkaæ siê z tob± nie ma d³ugiej drogi, Do portu Czang-feng-sza prosto pójdê chêtnie. Prze³o¿y³ Witold Jab³oñski
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ