wiersze

wierszyki

Ludwik Jerzy Kern

Jastrz±b i kura

Pewien jastrz±b,

co ¿ycie ca³e spêdzi³ w górze,

podczas jakiej¶ wyprawy zakocha³ siê w kurze.

 

Ró¿ne dziwy siê dziej±,

gdy w grê wchodzi mi³o¶æ.

Jastrz±b z kur±

w ogromn± popadli za¿y³o¶æ.

 

Jemu

jedno szczególnie przypad³o do smaku,

to, ¿e kura jest inna od znanych mu ptaków,

¿e spokojna,

¿e cicha,

¿e nigdzie nie lata,

¿e poza swym podwórkiem ju¿ nie widzi ¶wiata...

I to by³y, jak s±dzê, te powody g³ówne,

¿e jastrz±b wybra³ kurê, a nie jastrzêbównê.

 

Jej z kolei

ogromnie podoba³o w nim siê,

¿e ka¿dej chwili usi±¶æ mo¿e gdzie¶ na gzymsie,

i na wie¿y,

i wy¿ej,

wiele wy¿ej jeszcze,

gdzie¶ na chmurach, co w sobie kryj± zimne deszcze,

a mimo to,

wbrew swojej jastrzêbiej naturze,

woli dreptaæ po ziemi

przy niej,

przy swej kurze.

 

Tak go zreszt± po jakim¶ czasie opêta³a,

¿e gdy wzlecieæ mia³ chêtkê,

p³akaæ zaczyna³a,

jemu ¿al siê robi³o,

szed³,

przeprasza³ kurê

i przysiêga³, ¿e nigdy nie poleci w górê.

 

Dzi¶,

po latach,

gdy kura ca³kiem mu obrzyd³a,

opu¶ciæ jej nie mo¿e, bo nie nios± skrzyd³a.

Odwyk³y.

Nic mu na to ju¿ pomóc nie mogê...

Jastrzêbie inne z tego niech maj± przestrogê.


sitemap