
|
Pewien jastrz±b, co ¿ycie ca³e spêdzi³ w górze, podczas jakiej¶ wyprawy zakocha³ siê w kurze.
Ró¿ne dziwy siê dziej±, gdy w grê wchodzi mi³o¶æ. Jastrz±b z kur± w ogromn± popadli za¿y³o¶æ.
Jemu jedno szczególnie przypad³o do smaku, to, ¿e kura jest inna od znanych mu ptaków, ¿e spokojna, ¿e cicha, ¿e nigdzie nie lata, ¿e poza swym podwórkiem ju¿ nie widzi ¶wiata... I to by³y, jak s±dzê, te powody g³ówne, ¿e jastrz±b wybra³ kurê, a nie jastrzêbównê.
Jej z kolei ogromnie podoba³o w nim siê, ¿e ka¿dej chwili usi±¶æ mo¿e gdzie¶ na gzymsie, i na wie¿y, i wy¿ej, wiele wy¿ej jeszcze, gdzie¶ na chmurach, co w sobie kryj± zimne deszcze, a mimo to, wbrew swojej jastrzêbiej naturze, woli dreptaæ po ziemi przy niej, przy swej kurze.
Tak go zreszt± po jakim¶ czasie opêta³a, ¿e gdy wzlecieæ mia³ chêtkê, p³akaæ zaczyna³a, jemu ¿al siê robi³o, szed³, przeprasza³ kurê i przysiêga³, ¿e nigdy nie poleci w górê.
Dzi¶, po latach, gdy kura ca³kiem mu obrzyd³a, opu¶ciæ jej nie mo¿e, bo nie nios± skrzyd³a. Odwyk³y. Nic mu na to ju¿ pomóc nie mogê... Jastrzêbie inne z tego niech maj± przestrogê.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ