
|
1
Właściwie nie potrafię powiedzieć nic więcej poza tym, że jesteś. Nigdy cię nie kochałem, ale jeśli nawet tak było, to kochałem cię w innych kobietach. Teraz to wszystko splata się, jednoczy, a czas przeszły w najdoskonalszej harmonii z teraźniejszością i tym, co może będzie, zatrzymuje się i trwa. Na jedną chwilę. Ale to wystarcza.
Nie umiem tego powiedzieć inaczej: przepadłem. Znów jest noc. Nie myślę o tobie. Czytam książkę wzruszony i senny. A ty jesteś.
2
Niepodległa — jak mogą być młode rośliny, którym zagraża wszystko — wiatr, powódź i owad, dzielna i bezbronna. A ja ci zagrażam. Nie umiesz się ze mną podzielić tą bezbronnością, nieufna, wrośnięta korzonkami w bezmiar własnego życia, w szum ulic, chłód własnego pokoju, wspomnienia i niechęć do przyszłości. Jesteś w moich rękach jak woda — niebieska, a przecież czysta. Jesteś.
3
Droga do ciebie jest stałą wspinaczką, ostrożną i zawziętą. Czasem mi trochę brakuje powietrza, męczą się ręce i myśli — ale nie pragnienia. I wtedy gubię to, co z sobą niosę, umyka mi krajobraz, wszystko, co przeżyłem. A ty na białym kamienistym stoku, z ledwie zaczętym promykiem uśmiechu jesteś.
wrzesień 1982
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość