
|
Twoja skóra ja¶nieje w ciemno¶ci. S±czy siê z niej blask Ró¿owy i mocny, wiêc topole za oknem Staj± nagle w jaskrawym ¶wietle. Wilgotny szept li¶ci Wlewa siê do pokoju jak przyp³yw. I noc jest pos³uszna i wierna. Pukiel twoich w³osów Spada mi na powieki. Tak to siê zaczyna: Jak gdyby wy³ania³o siê z bia³ej kipieli W³a¶nie teraz, kiedy jest to najbardziej niezbêdne.
I ju¿ ciê niosê na rêkach, na opuszkach palców. Drgnienie twojego cia³a jest zgodne z uderzeniem serca Tak doskonale, ¿e ca³a harmonia u³omnego ¶wiata — Zdaje siê — jest tutaj, w tej ³unie ró¿owawej, W twoim oddechu narastaj±cym, w okruchach s³ów Biegn±cych niepowstrzymanie z ust do ust. Jeste¶ w³a¶nie taka, Bezbronna i zaborcza, bezlito¶nie czu³a, Gdy stajesz siê moja —jakby¶ przychodzi³a na ¶wiat, Kiedy dajesz mi ¿ycie, gdy odbierasz pamiêæ, Gdy g³uchnê na twój jêk chrapliwy.
Uczê siê ciebie, jak siê dziecko uczy Pierwszych s³ów. Powtarzam sobie ciebie — Twoje piersi ma³e, ramiona, uniesione biodra, Twoje oczy zamkniête i widz±ce w ¶rodku To, co siê staje — nieskoñczenie szybko, To, co siê staje a¿ do ³ez i bólu.
A dotyk to jest suma wszelakich ¿ywio³ów, Ognia i powietrza, krwi, ziemi i wody. I on kr±¿y nad tob±, unosi siê, zni¿a, T³umaczy twojemu dotykowi poszum krwi swarliwej, Karmi siê twoj± miêkko¶ci± i ciep³em I krzyczy, ¿e tak bêdzie zawsze. A ty ten krzyk s³yszysz I odpowiadasz krzycz±cym dotykiem.
A teraz jeste¶ bezmiar. Jeste¶ spustoszenie, M³ody pêd i trucizna, k³os ziarnem nabrzmia³y, Upa³, gwia¼dziste niebo, kropla ch³odnej wody, Mak przydro¿ny, ³aknienie, ¶mieræ i narodziny.
A teraz zasypiasz. ¦pi siateczka nerwów Na udach i na brzuchu, zasypiaj± w³osy Wros³e we mnie, zasypiaj± niestrudzone d³onie, Krew zasypia i oddech. A ja w twój sen Jak w studniê zielon± rzucam miêkki kamieñ — Pytam ciê: czy w swym ¶nie widzisz nas razem, Moja najmilsza?
I nie ty, ale twój sen mi odpowiada: O, tak.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ