
|
Mi³o¶æ do ciebie to ciep³y pokój a ja pamiêtam, jak mieszka³am na ksiê¿ycu. Popió³ i wyszczerbione kratery, zimne l¶ni±ce miejsce pod czarnym stalowym niebem. Gwiazdy przebi³y mnie, przenikaj±c moj± tajemnicê, ból i pragnienia. Tortury zadawane ig³ami przez wied¼mê. Oczy, czy¿ jestem co¶ warta? Chyba nie. Przedmioty wy³oni³y siê z milczenia, dziwaczne jak medale za nieznane zas³ugi: wi¶nie w czekoladzie tocz±ce siê z Synaju, p±ki ró¿ ró¿owe jak pierwsza dziewczêca szminka do ust.
Gdy z³o¿y³am g³owê na skale, ska³a recytowa³a bez koñca — jak p³yta do nauki jêzyka — moje grzechy i b³êdy.
Miesi±ce krwawi³y z nas powoli. Krajobraz opustosza³. Ch³ód trwa³. Pewnego dnia rozlepiono rozporz±dzenia. Nie wiedzia³am, ¿e tam s± granice, pierwsze ¿ywop³oty, pale, a w koñcu kolczasty drut. Jego kogut zapia³: nie znam ciebie, pokutuj i pozosta³e homilie. Szachownica wymar³ych wulkanów. Musia³am odej¶æ.
Martwe cia³o mo¿na by³o tylko po¿reæ. Prze³o¿y³a
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ