
|
Staw jest posrebrzanym lustrem, które przecina ciê na pó³, daj±c ci cztery rêce, dwie g³owy i pozbawiaj±c nóg, gdy brodzisz wywo³uj±c fale, a potem stajesz jakby usidlona w ciê¿kiej ciemnej wodzie pod fioletowym niebem. Woda jest ciep³a jak pióra. G³osy docieraj± poprzez staw wyra¼niej ni¿ przez ¶cianê motelu: Nie zrobi³am tego. Zrobi³a¶. K³amiesz ca³y czas! — k³óc± siê g³osy jak srebrne dzwony. Kiedy p³yniesz, t³uczesz zwierciad³o. Twoja rêka unosi siê i opada jak atakuj±cy w±¿. Twoje stopy wzniecaj± fontanny. P³yn±c wolniej, z mniejsz± wpraw± za tob±, odczuwam nag³y lêk. Staw jest jak wielkie rozwarte usta, gotowe po³kn±æ nas i wch³on±æ w oddzielne ciemno¶ci. Unosz±c siê na wodzie wo³am do ciebie: Woody, Woody. G³osy naszych sobowtórów, kochanków k³óc±cych siê w ciemno¶ci pod drzewami, milkn±. S³yszê jak w pobli¿u twe stopy uderzaj±, potem staj±. Chwytasz mnie za nogi pod wod±. Obejmujemy siê i p³yniemy do brzegu. Ponad czarn± mazi± one znów biczuj± siê s³owami, lecz to nie ma znaczenia. Zakochana kobieta przechodzi przez ¶wietliste krêgi przera¿enia, pêkaj±ce cicho jak bañki mydlane. Tracê ciê i znów odnajdujê przez ca³y dzieñ i ca³± noc. Prze³o¿y³a
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ