
|
Jak ość w gardle lub jeden z włosów, które zahaczały się o zęby, odłamek żelaza wędruje w mych mięśniach kawał wyszczerbionego żelaza, koniuszek harpuna lub złamanego haka. Teraz kłuje mnie, kiedy oddycham. Gdy zbiegam po schodach gryzie mnie w podbicie. Przekopuje tunel przez mój brzuch. Wycieka rdzą do krwi, smutny przykry smak pomarańczy na języku. Ten odłamek żelaza wędruje na oślep we mnie tak jak ty na oślep szukający najłatwiejszej drogi od i do, gdziekolwiek znajdowałeś otwór, szczelinę lub zadawnioną ranę lub sam ją nacinałeś. Przełożyła
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość