
|
W¶ród kasztanów chodzê korytarza Niebo, w drobne pociête turkusy, Spoza li¶ci prze¶wieca wachlarza... Ach, jak wielkiej doznajê pokusy! Z ust pal±cych strasznego Mocarza Deszczem na mnie spadaj± ca³usy.
Mój kochanek chodzi w z³otej mitrze, Nasz± schadzk± tych drzew kolumnada, Ja mu ¶piewam, wtóruj±c na cytrze, A król jeno ca³uje, nie gada... Pa¼ nas wietrzyk podpatruje chytrze, Wpo¶ród frejlin muszek miriada.
Raz wraz miga spoza drzew korona... Deszczem na mnie lec± z³ote kr±¿ki... To skupione, niby w winogrona, To oddzielne, kr±g³e jak pieni±¿ki... Ja nadstawiam im twarz i ramiona — Te w sanda³ów ca³uj± miê wst±¿ki.
Jest to s³oñce!... Król Salomon stary, A ja jego Sulamitka m³oda — On polubi³ miê za grê cythary, Mnie siê jego podoba uroda: B³êkit wielkiej królewskiej simarry, Jego wielka, z³oto-ruda broda.
Ja go kocham — i on miê te¿ woli Od najm³odszej, najpiêkniejszej ró¿y! Naca³owa³ siê do¶æ centyfolii W czasie wiecznych po ¶wiecie podró¿y — Ja ¶piewaczka — za mi³o¶æ ods³u¿ê Pie¶ni±, któr± wyryj± w marmurze.
Serce s³oñca po królewsku wdziêczne, Nigdy mi siê te¿ nie sprzeniewierzy... S³oñce przyjdzie za lata tysiêczne, Gdzie Sulamit jego w ziemi le¿y... I na swojej ¶piewaczki kamienie Zleje co dzieñ ³ez z³otych strumienie —
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ