
|
I
Nie mówmy nigdy, ¿e¶my ju¿ za starzy, Aby braæ nowe uczucia od losów — Do ¶mierci dusza o mi³o¶ci marzy, Pod popio³ami siwiej±cych w³osów Zawsze ta sama namiêtno¶æ siê ¿arzy.
Od rozczarowañ wyzdrówiewa dusza, Goi siê serce rozdarte na æwierci — Znów czyje¶ oczy, znów czyj¶ g³os nas wzrusza, Serce siê durzy, unosi do ¶mierci. —
*
Serce jest zawsze m³ode jednakowo, Ale z nim w parze umys³ ¿yje stary, Który z do¶wiadczeñ ju¿ wy¿±³ surow± Prawdê — truj±c± esencjê niewiary.
Ta ¿ó³æ moralna, któr± mózg wyrabia, Do krwi zapuszcza nam swój jad zdradliwy, Co oczy ¿ó³to widzieæ uspasabia I ¶wiat zamienia w nasz twór chorobliwy.
I tak ju¿ bêdzie a¿ po wszystkie lata!... Ju¿ z zamkniêtego duch nie wyjdzie ko³a!... Mo¿e nasz trafniej wiek dojrza³y zbrata, Pod koniec ¿ycia spotkamy anio³a...
Tak los wydarzy — lub dusze i lice Oceni m±drzej wzrok bieg³y w ró¿nice. Mog± byæ chwile zachwytu i zgody... Lecz mi³o¶æ?!! W siódme Niebiosa uderzyæ?!! Pomimo wiêkszej cia³ i dusz urody — Nie!... ju¿ nie mo¿na Bo nie mo¿na wierzyæ.
Bo siê nie wierzy ju¿ w mi³o¶ci wieczno¶æ, Ani w anielsko¶æ samego Niebiana! Zachwyt z w±tpieniem wpêdz± w tak± sprzeczno¶æ Duszê, ¿e bêdzie chodziæ ob³±kana — Serce nam wezm± w dwa m³yñskie kamienie Dojrza³y zachwyt i stare w±tpienie.
2
Z tylu lud¼mi ¿yæ mogê, widywaæ bezkarnie Tyle mi twarzy obcych, zimnych, nawet wstrêtnych, Których oddech, spojrzenie sprawia mi mêczarnie, Od których bym uciek³a do wód Styksu mêtnych.
A ta jedna jedyna mi³a mi na ¶wiecie, Której wzrok tak± s³odycz w serce moje s±czy, Bez której cierpiê, z któr± rozmawiam my¶lami, Ta kr±¿y w takiej dla mnie niedostêpnej mecie... Widzieæ nam siê nie wolno i nic nas nie ³±czy Oprócz promieni my¶li, jak miêdzy gwiazdami.
3
W ciemno¶ci jego oczy nade mn± siê ¶wiec± Z wyrazem, co mi wszystk± krew do g³owy rzuca — Bez zwi±zku ³zy, westchnienia, ¶miech i s³owa lec±, Lub milczymy i tylko ciê¿ko dysz± p³uca.
Jestem u kresu uczuæ... dr¿ê jak w±t³y listek — Szczê¶cie targa tak samo, jak ból, ludzkim trzewiem — Czy ludzie s± gdzie jeszcze? — ¦wiat przepad³ ju¿ wszystek? Czy ¶wiat, czy ja?... Szalejê? — umieram? — Nic nie wiem!
*
To siê dzieje w mej g³owie... widzê pod powiek±, Ale otwieram oczy, i sen cudny pryska... Nic z tego nie ma! — gwiazdy tak samo daleko! To wyobra¼nia sercem mym, jak pi³k± ciska.
Kat wyobra¼nia — jak jej duch mój nienawidzi Za te obrazy szczê¶cia malowane k³amnie! Przeklêty dar! — co z wszystkich niepodobieñstw szydzi I otwiera mym oczom niebiosa nie dla mnie!
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ