
|
Czy wiesz, ty piêkna i ty u¶miechniona, Której usteczka rozchyla pustota, Co znaczy: "kocham" to naj¶wiêtsze s³owo, Co pada z piersi, jako strza³a z³ota, I, jak królewskiej purpury zas³ona, Oddziela ciebie, wzruszeniem ró¿ow±, I dr¿±c± snami szczê¶cia dziewiczemi, Od wszystkich ludzi na ca³ej tej ziemi, By¶ otworzy³a jednemu ramiona?
* * *
Czy wiesz ty o tym, motylu i kwiecie, Poranków wiosny ty ¶piewna ptaszyno, ¯e ta godzina, w której usta twoje Szepc± to s³owo, jest cudów godzin±? ¯e wtedy jasno robi siê na ¶wiecie, ¯e srebrem bij± wszystkie ¿ywe zdroje, ¯e ró¿e w p±kach p³oni± siê wiosenne, ¯e dziwne mary, rozwiewne i senne, Cia³em siê staj±, pod dr¿±c± tw± d³oni±? ¯e w twej ¼renicy, jako w pryzmie s³oñce ¯ycie odbija blasków swych tysi±ce, I za³amuje promieñ brylantowy?... ¯e noc koronê srebrn± swojej g³owy U stóp twych w ch³odnych rozsypuje rosach? ¯e twym wzruszeniem dr¿± gwiazdy w niebiosach?
* * *
Czy wiesz ty o tym, ¿e s³owo to ciebie Czyni kap³ank± przeczystych o³tarzy? ¯e to uczucie, co ³uny dziewicze Rzuca na bia³o¶æ liliow± twej twarzy, I diamentow± skr± w oku wyb³yska, Nie tylko szczê¶ciem jest, lecz z³ot± wag±, Co byt wszech¶wiata utrzymuje w ruchu; Pierwszym zarzewiem wielkiego ogniska, Co ¶wiat ogarnia blaskami swojemi, Pierwszym ogniwem w stworzenia ³añcuchu? Czy wiesz, ¿e kiedy zmierzchy tajemnicze Wyda³y kszta³ty m³odzieñcze tej ziemi, Co sta³a jeszcze w¶ród chaosu nag±; Najpierwszem s³owem, jakie Bóg na niebie Rzek³ do niej, by³o s³owo: "kocham ciebie!"
* * *
Pos³uchaj! "kocham" to nie znaczy wcale: "Chcê byæ pieszczon± w twym domu królow±; Chcê i¶æ przez ¿ycie drog± kwieciem s³an±; Chcê w poca³unków twoich ton±æ szale; Chcê, by mi s³onko ¶wieci³o co rano; Chcê, by co wieczór lampê diamentow± Srebrzysty ksiê¿yc pali³ mi nad g³ow±; Chcê, by¶ dzieñ ca³y mojego szczebiotu S³ucha³; i zawsze wita³ miê u¶miechem; Chcê, by¶ mi pie¶ni ¶piewa³ wraz z s³owikiem; Chcê, ¿yæ z twej pracy i z twojego potu; Chcê, by¶ by³ moim cieniem, moim echem, Odpowiedzialnym za mnie niewolnikiem..."
* * *
Nie! "kocham ciebie" to znaczy, chcê z tob± Pod¼wign±æ ciê¿ar, co siê ¿yciem zowie, Byæ domu twego ¶wiat³em i ozdob±, I nie¶æ ci pokój, i ciszê, i zdrowie. "Kocham" to znaczy: twoje idea³y I twoje cele s± tak¿e mojemi; Pracujmy razem, by roz¶wit dnia bia³y Prêdzej rozb³ysn±³ na ziemi! Chcê, by m± drog± by³a twoja droga, Moim pragnieniem by³y twe pragnienia; Chcê, by¶ by³ g³osem mojego sumienia, I wiód³ mnie z sob± do Boga. Chcê, by¶my, lec±c w u¶cisku wzajemnym, Jako dwa duchy, w dziedzinê wieczno¶ci, Rozpromienili na ¶wiecie tym ciemnym Gwia¼dziste szlaki przysz³o¶ci. Chcê przez tw± wiedzê mój umys³ rozszerzyæ, I s³owo twoje chowaæ, jak przysiêgê; |
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ