wiersze

wierszyki

Maria Konopnicka

* * *

Je¿eli kochasz, nie wo³aj mnie z sob±!

Pomiêdzy nami jest przepa¶æ g³êboka,

Co nas rozdziela swych cieniów ¿a³ob±

Na wieki!

Pró¿no oczyma pogl±dasz smutnemi,

I pró¿no drogie wyci±gasz ramiona...

Ty bêdziesz dla mnie tak zawsze na ziemi

Daleki!

Od ciebie do mnie — ode mnie do ciebie,

Wolno przelataæ promieniom ksiê¿yca,

Co w zmierzchy letnie ca³uje na niebie

Lazury...

I szumom lasów, i ciszy pieszczotom,

Pie¶ni s³owiczych wyznaniom namiêtnym,

I pe³nym pragnieñ, wieczystym têsknotom

Natury.

Ale my sami trwajmy, bez s³owa,

Bez ³zy, bez skargi, jak cienie dwa blade...

Ból nasz niech tylko milczenia wymowa

T³umaczy!

Rozkosz?... czy my¶lisz, ¿e chwilê zachwytu

Duch twój — sam sobie, obojgu nam — ¿ycie,

A twym porywom — konieczno¶æ przesytu

Przebaczy?

My tak zostañmy na d³ugo — na zawsze!

P³on±ce usta ¶mieræ niechaj och³odzi...

Mnie szczê¶cie inne, pe³niejsze, jaskrawsze,

Przera¿a...

¯adnych uniesieñ — i ¿adnych wybuchów!

Mojemu sercu daj spaliæ siê w ciszy,

U beznadziejnych po¿±dañ wszech duchów

O³tarza.

My nie z tych, co by umieli ró¿ kwiatem

Zarzuciæ przepa¶æ dziel±c± dwie dole,

I przej¶æ królewskim rozkoszy szkar³atem

G³êbinê...

Ja wiem, ¿e je¶li zawo³asz mnie w ciszy

Imieniem, które na ustach ci p³onie,

Dusza ciê moja stêskniona us³yszy

I zginê!

I to, co mia³o mi ¼ród³em byæ mocy,

Bêdzie omdleniem potêgi istnienia...

Co by³o ¶wiat³em, to stanie siê nocy

¯a³ob±...

O patrz! ta przepa¶æ tak pe³n± jest trwogi...

Dusza siê moja wyrywa do ciebie...

Je¶li wiêc kochasz, nie wo³aj mnie, drogi,

Za sob±!


sitemap