
|
Nie by³o dla nas godziny ni chwili, W której by serce do serca gada³o. Je¶li¶my kiedy¶ ze sob± mówili, Tak obojêtnie i zimno i ma³o I tak, jak mówi± na dro¿nej krawêdzi Przelotne ptaki, gdy wicher je pêdzi.
Ale w powietrzu, z którego twe usta Bra³y swój oddech, zosta³o siê dr¿enie... I ju¿ ta przestrzeñ nie by³a mi pusta, Bo w niej utkwi³o to nasze milczenie I nios³y siê w niej, jako kwietne puchy, Nie wymówionych s³ów d¼wiêki i duchy.
Dzi¶ w tej muzyce zas³uchana stojê Na wpó³ rado¶nie, a na wpó³ bole¶nie... Znam ka¿dy ton jej, lecz z³o¿yæ siê bojê Z tonów tych strofy, akordy i pie¶nie. Lecz gdy siê w sobie ukojê, uciszê, Strofy te czujê i pie¶ni te s³yszê.
Tak harfa, stoj±c w samotnej ustroni Z pe³nymi struny mi³osnej têsknoty, Nagle siê sama w¶ród ciszy rozdzwoni I wyda z siebie g³os i akord z³oty. A choæ jej promieñ nie tr±ci miesi±ca, Srebrnymi szmery jest ca³a drgaj±ca.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ