
|
V
Pomiêdzy t³umem obojêtnym sami, Doszli¶my prêdko do czarownej chwili, Kiedy siê dwoje rozmawia oczami, Chocia¿ siê ¿adne z nich nigdy nie sili Na tê rozmowê wymownej ¼renicy. Urok zakazu, urok tajemnicy Ci±gn±³ mnie, jakby czarodziejska si³a, Do tej przepa¶ci, która nas dzieli³a... A tu, jak na to¿, jaskó³ka weso³a Miga skrzyd³ami i zatacza ko³a, Lepi±c gniazdeczko tu¿ pod sam± ¶cian±... Ona siê wspiê³a na paluszków koñce I zas³oni³a siê r±czk± ró¿an±, Bo w³a¶nie przysz³o ca³owaæ j± s³oñce; A mnie siê jako¶ zrobi³o markotno, ¯e tak ju¿ wszystko z pieszczot± stokrotn± Ci¶nie siê do niej... ten promieñ s³oneczny Tak po twarzyczce j± ³askocze mlecznej, Jakby to ¿ywy by³ kochanek z³oty... Liliowe dzwonki tuli³y siê w sploty, Jej nagich ramion dotyka sukienka, Bia³a jak one, przejrzysta i cienka. Co¶ siê dziwnego sta³o... ja sam nie wiem... Czy s³oñce z góry sypnê³o zarzewiem, Czy siê gdzie¶ pierwsza rozwinê³a ró¿a, Czy s³owik w morzu harmonii siê nurza, Czy w g³os skrzyde³kiem strzy¿e konik polny; Uczu³em ¿ar na ustach, mimowolny Wyda³em okrzyk, jakby duch mój w³asny ¦pieszy³ j± ostrzec, ¿e ma wzrok zbyt jasny, ¯e siê z rêkawka wysunê³a rêka, ¯e kwiat j± zdradza i ¿e ta sukienka Pozwala s³oñcu ca³owaæ jej cia³o... Spojrza³a na mnie i snad¼ mnie wyda³o Moje zmieszanie, bo spu¶ci³a oczy, Tul±c do siebie dwa sploty warkoczy.
VIII
Tej cudnej wiosny ca³y ¶wiat by³ rajem I anio³owie, nie ludzie, w nim ¿yli! Nie by³o zbrodni, ¶mierci, ani nêdzy, Ani ¿±dz niskich, ni ³ez, ni pieniêdzy, Jak gdyby z d³oni Stwórcy w tej¿e chwili Wybieg³a ziemia uwieñczona majem, I u¶miechniêta do ró¿ i motyli, U¶miechy szczê¶cia bra³a od nich wzajem... A ludzie... ca³kiem o nas zapomnieli! Nic nas nie miesza i nic nas nie dzieli. Nad nami b³êkit rozwiesza zas³ony, Za nami pier¶cieñ leszczyny zielony, Przed nami dysz± woniej±ce ³±ki, Wko³o nas kwiatów wpó³ rozwite p±ki... Cieñ b³êdny miga i ¶ci¶lej jednoczy Nasze ramiona i wymowne oczy.
IX
My by¶my mo¿e nawet byli inni, Mniej rozmarzeni i d³u¿ej niewinni, Gdyby zwyciê¿aæ przysz³o tylko siebie. Ale ju¿ wszystko, na ziemi i niebie, Razem na nasz± przysiêg³o siê zgubê — I ta nas wiosna zdradzi³a urokiem... Zio³a roni³y takie wonie lube, Ksiê¿yc tak wabi³ brylantowym okiem... Poemat szczê¶cia brzmi w powietrza fali, Wieczór nam daje jakie¶ tajne has³a, S³owik piosenk± swej lubej siê chwali I znosi puchy kwiatowe do gniazda... A tam, z b³êkitów spadaj±ca gwiazda, Co mo¿e by³a str±conym anio³em, Leci tu¿ do nas i nad bia³ym czo³em, Jakby z³a wró¿ba, upad³a — i zgas³a.
XI
A¿ wtem wieczorny powój siê rozchyla I pokazuje ¶pi±cego motyla... |
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ