
|
Zdrowej brunetki niebieskie oczy Sypi± iskry, wr± gniewem, wyrzutem pogardy, Bo niecierpliwi siê niezno¶nie. To bluzka ciasna, to zawadza kolczyk W loku ukryty. Znów spódnicy at³as Zbyt ha³a¶liwy. A czerwona warga Lekkim puchem osypana w±sa Z aksamitnej sadzy, gdy dziewczyna targa Grube, oporne, jedwabne podwi±zki, B³yska w strumieniu s³onecznego ¶wiat³a.
M³oda rwie szybko czarne, aksamitne kokardy Z kr±g³ych kolan; szeleszcz±ce rozkosznie Miêkkie sznury, chwytaj±ce zamkiem, jak srebrzystym zêbem, Obcis³e poñczochy. B³ys³a noga, ¶niade uda, Koncha brzucha. Widaæ cia³a w±ski ¶cieg, Gdy siê zwalnia ponad mlecznym k³êbem Biódr. Ju¿ dziewczyna w lustrze naga stoi, Przestraszonym, bladym z lêku i zieleni.
Lustro nie wie, co uchwyciæ, czy ró¿owe chrz±stki Z pulchnych biódr, czy pierwej zêby, lub oczu odbicie, Lub piersi z wczesnych malin, albo gniazdo puchu, Jak m³oda, rdzawa paproæ stercz±ce zuchwale, Oddychaj± jasno piersi, usta dr¿±, oko siê nie boi Dotkn±æ szyi, ciasnego stanu tê¿ej±cego w zachwycie.
Dziewczyna maj±c na sobie tylko ró¿owe korale, Krzykn±wszy, zamar³a w bezruchu. Zmru¿y³a oczy. Po czym nagle ca³a Od szyi do stóp w lustrze siê rumieni.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ