
|
Ró¿owe poca³unki g³êbokie bez dna na zawsze mi na sercu wypalaj± ¶lady. Mo¿e znów podro¿ej± poci±gi i tramwaje. My wci±¿ nie znamy ceny swoich warg na bladych.
A ty czasami skrêcasz w za trudne dla mnie drogi. Wieczór jest ca³y p³aczem jakich¶ starych skrzypiec. Oprócz ust, r±k bezsilnych nic ci daæ nie mogê. Jaka jest w dzieñ warto¶æ ust, jaka pod ksiê¿ycem.
Nie wiem, czyby mi by³y tak samo potrzebne, szeleszcz±ce o jakiej¶ dalekiej przygodzie drzewa, rozmawiaj±ce z chmurami i niebem, gdybym nie móg³ ich odbiæ w twych oczach jak w wodzie.
Mo¿e móg³bym siê co dzieñ ca³owaæ z pogod±, ³udziæ siê wci±¿ o inne usta obojêtne. Dopóki gra w krwi mojej aksamitna m³odo¶æ, kochaæ siê jakby przez sen i nic nie pamiêtaæ.
Gdzie¶ siê ze s³oñcem ca³owaæ po¶ród górskich g³azów, i odej¶æ, i porzuciæ to wszystko najpro¶ciej. Lecz chleba by mi zabrak³o przecie¿ od razu, mnie, który ¿yje chyba jedynie z mi³o¶ci.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ