wiersze

wierszyki

Maryla Wolska

Sze¶æ wierszy

Przed Stefana Witwickiego

m³odzieñczym portretem sk³adam.

 

1

 

Kiedy zimowy, wczesny zmierzch siê czyni,

S³ucham po ciemku, jak gadaj± rzeczy.

Szeleszcz± barwy na krakowskiej skrzyni,

Kantorek trzaska, z³oty zegar skrzeczy;

W piersiach gitary dr¿±, jak wie¶æ znad Lety,

Dziewczêcych westchnieñ niedomar³e echa,

 

A stary portret m³odego poety

W mroku ¶licznymi usty siê u¶miecha.

£opot p³omyków na kilimka p±sie

S³yszê — i ró¿ne, ró¿ne dziwy ¶ni± siê...

 

Nie mam z kim gadaæ. Wiem, ¿e nie zadzwoni

Nikt, komu spieszno do mnie o tej porze.

Wiem, ¿e nie przyjdzie — wiêc ¶wiat sobie tworzê,

Dawno¶æ kochan±, com jest szcz±tkiem po niej,

Z ksi±¿ek, obrazów, zwierciade³, mahoni —

A gdy têsknot± pustkê tê zaludniê,

Rojno znów przy mnie i swojsko, i cudnie...

 

Tyftyka p³owe muskaj±c palmety,

My¶l rada go¶ciom naprzeciw wychodzi,

A stary portret m³odego poety

Po ciemku zawsze u¶miecha siê s³odziej.

¯adna mnie odeñ ju¿ nie dzieli rama.

Wszystko siê wokó³ budziæ zdaje... Ciemnie

Pe³ne s± ¿ycia, co uchodzi ze mnie,

Gdy z wolna rzecz± stajê siê ja sama...

 

2

 

Patrzê w te oczy, nieznajome zgo³a,

A przecie u¶miech drogich ust poznajê

I brwi rozpiête na jasno¶ci czo³a,

I m³odo¶æ w³asn±, co siê sercu zdaje,

Ostatni, dziwny raz — z tym malowaniem...

 

Najs³odsza jaka¶ przyb³±kana chwila

O pier¶ m± bije skrzyd³y jaskó³czemi!

I co¶ siê gmatwa, co¶ siê ¶ni, zamyla,

Co¶ z rosy nieba, co¶ z p³omienia ziemi

Wzrokiem do p³ótna przypada rozpacznie...

 

O, czy¿by serce, szalone do tyla,

Od¿y³o wiar±, ¿e — uwierzyæ zdo³a,

¯e siê na nowo tamto ¿ycie zacznie

I ¿e siê z wiêzów czasu wydostaniem,

Ostatni, dziwny ten raz, przed skonaniem?!

 

3

 

Nigdy do¶æ z tob± wzrok siê nie nawita

Ni siê z tw± dusz± nagadam do syta,

Ni poj±æ zdo³am, ¿e¶ by³ rzeczywi¶cie!

 

Wytworny — w bia³ym na szyi baty¶cie

I w ciemnomodry odzian frak z epoki

Tej, co siê w szale stroi³a i loki,

Datê sw± znacz±c na poleg³ych li¶cie

I ³ami±c bia³e w¶ród olszynki rêce...

 

Dziwne nad sercem czynisz mym uroki,

£aw krzemienieckich uczniu smutnooki,

¯yw dot±d w m³odej Szopena piosence!

 

I dzi¶, gdy doba u proga z³owieszcza,

Tamtej, minionej, g³usz±c ton wysoki,

Bezcennym czyni dobro postradane,

Wszystek siê dla mnie wdziêk jej w tobie streszcza,

Cieniu, co¶ raczy³ pa¶æ na moj± ¶cianê!

 

4

 

Kocha³am ciebie — i chcê, by¶ o tym wiedzia³.

Wszak nieraz s³owo za wiek milczenia stanie!

Dzi¶ ci je rzucam, przez lat i losów przedzia³,

Przez step têsknoty, przez mroczne dusz otch³anie,

To s³owo pó¼ne jak noc i po¿egnanie...

 

Bez lêku patrz±c w twych m³odych ócz zadziwy,

Rzec ci je mogê, bom ptak jest przed odlotem.

Mój sad sprz±tniêty, zwiezione zbo¿a z niwy —

¯e¶ mi zachodu i ros± by³, i z³otem,

Kocha³am ciebie — i chcê, by¶ wiedzia³ o tem!

 

NASTÊPNA STRONA »

sitemap