
|
budziæ ciê, nad ranem: ciê¿arem na wpó³sennych palców, zanim zadzwoni budzik, przed podró¿±; nim dworcowe poczekalnie, perony
wezm± nas na w³asno¶æ, otocz± metalow± pow³ok±, zimnem. ¦wiat³o dopiero montuje swoje instalacje, z mroku wytr±ca porzucone ubrania, ksi±¿ki — i sól
nadmorskiego brzasku przesypuje siê na wewnêtrzny parapet. Chmury coraz mocniejsze, skomplikowane: obroty powolne ciê¿kiej jazdy — nad skrzyd³ami mew; papier milimetrowy pamiêci zatrzyma drobiazgi. Unerwione jak p³atek ucha, opuszki ust; ten gest,
sposób, w jaki odpinasz pasek zegarka i zsuwasz z przegubu — jest teraz czarn± skrzynk± znalezion± na p³yci¼nie nocy. W stru¿ynach snu; dotyk jak otwieranie
zg³oski, przeci±gniêcie jej w szept... (Obudziæ siê, s³uchaæ) — jak zrywaj± siê ¶ciêgna tamtych godzin, i minuty wracaj± i wiod±, ju¿ pozbawione chronologii
samoistne ¿ycie (drga magnetyczna ig³a: pamiêæ)
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ