
|
Widzia³em wczesn± zorzê i wieczór widzia³em. ¯y³em z mi³o¶ci i z mi³o¶ci umiera³em.
Wiosna, lato i jesieñ przesz³y, idzie zima, Mro¼nych przeci±gów czasu ju¿ nic nie powstrzyma. Chcê jeszcze patrzeæ w piêkn± twarz d³ugie godziny, Innej, oprócz patrzenia nie znaj±c przyczyny.
Móg³bym, z tob± w ustroniu le¶nym zamieszkawszy, Nie ¿a³owaæ, ¿e mija mój czas, nie ³askawszy Dla mnie, dzisiaj, w¶ród ksi±¿ek, ciszy i skrzypienia Sosnowych pod³óg w starym domu pe³nym cienia. Móg³bym nad morzem s³uchaæ z tob± szumu fali W noc letni±, nim siê gwiazda poranna zapali, Krzesz±c z mrocznych ba³wanów blask wszystkich metali.
Gdziekolwiek jestem, dok±dkolwiek kroki zwrócê, Czymkolwiek siê ucieszê, jakkolwiek zasmucê, Wszêdzie obecno¶æ twoja albo my¶l o tobie. Co ja, niepow¶ci±gliwy, mówiê dzi¶, co robiê? Moja mowa zaledwie pó³ prawdy zawiera. Po³owa mego ¿ycia jak pustynia szczera. Jak li¶cie opadaj± obumar³e lata. Z ni±, dla niej obieca³em ¿yæ do koñca ¶wiata Jej i mojego.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ