
|
Kocham cię taką — bez rumieńców, Potarganą — na skraju nocy, Gdy pobladła świecisz, jak w wieńcu, W czarnym blasku rozsypanych warkoczy.
Ledwie ręce odejmiesz i usta, Już daleka, już jesteś w drodze, A nie może przecie serce w pustkę Na północne spotkania brodzić.
Niby sen, gdy się zerwie z powieki, Niby sen się zapadasz i giniesz W migotaniach obcodalekich, W każdej stronie, w każdej krainie.
Oddychałem tobą w mroku ryżym, Od miłosnej gorętszym przemocy, Na upalnych bulwarach Paryża I w błękicie leningradzkich nocy,
Na stromiznach kaukaskich wzniesień I w moskiewskiej zimy spokoju. Zawsze słodycz smutku mi niesiesz, Smutku, który tak znamy oboje!
Gdzież cię będę mógł znowu zobaczyć? Z której nocy, z jakiej głębiny, Z jakiej klęski, z której rozpaczy Błyśnie do mnie twój uśmiech jedyny?
W jałowiźnie codziennych uproszczeń, Wśród kłopotów, krzątań, zachodów, Ja nie skarżę się, nie zazdroszczę — Jesteś chlebem mojego głodu. Przełożył
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość