
|
P³omienny ¿ar me cz³onki trawi, Me stopy ciê¿ki mozó³ rani, ¦piew na mych ustach siê nie zjawi, Wci±¿ tylko wzywam mojej Pani.
¦piewaj, skowronku, o mej drogiej I ty, czeczotko, coraz s³odziej Wype³niaj pie¶ni± krasne g³ogi, Moja jedyna têdy chodzi.
Dla jej uroków nie ma s³owa, Ponad miar serce jej zachwyca, Zali tak piêkna jest królowa Lub fala w mg³awych m¿ach ksiê¿yca?
We w³osy li¶cie mirtu wplata — Zielone mirty w z³ocie w³osów! L¶ni-¿ taki cud na schy³ku lata W zieleni traw, ¶ród ¿ó³tych k³osów?
Jej warga drobna, co siê nurza Raczej w ca³unkach, ni¼li snadnie Krzyczy z bole¶ci, dr¿y jak ró¿a, Gdy na ni± deszcz wieczorny padnie.
Szyja mej lubej tak siê bieli, Jak w s³oñcu kwiat koniczyn s³odki; Mniej d¼wiêczny bije czar z gardzieli Tej roz¶piewanej w krzach czeczotki.
Usta — granatu dwie po³owy, Co ods³oni³y pestek bia³o¶æ; ¯ar lic jej sino-purpurowy, Jak brzoskwiñ wonna jest dojrza³o¶æ.
O, bli¼nie rêce! Jasne cia³o, Na ból stworzone i kochanie! Kwiecie samotne, co zosta³o, By deszcz w nie bi³ na smutnym ³anie. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ