
|
Bieg³a na sto sposobów w uk³adaniu w³osów, Godna samym boginiom ozdabiaæ fryzury, Kypassis — której s³odkie pozna³em fortele — ¯yczliwa dla swej pani (ale bardziej dla mnie), Któ¿ móg³ pani podszepn±æ o naszej przygodzie? Sk±d Korynna wiedzia³a o cia³ naszych zwi±zku? Czy¿bym siê zarumieni³? Czym s³owem niebacznym Da³ znak ¿e jestem winny mi³ostki tajemnej? A to, ¿e ludzi, którzy mogli niewolnicê Pokochaæ, ja nazwa³em niespe³na rozumu? W Tessalczyku Bryzeidy twarz mi³o¶æ wzbudzi³a, Pan Myken za¶ pokocha³ Kassandrê — sw± brankê. Nie lepszym ni¿ Achilles ani Tantalida. Co godne by³o królów — czemu¿ mam potêpiaæ? Gdy pe³ne z³o¶ci w tobie utkwi³a spojrzenie, Widzia³em jak rumieniec obla³ twe policzki. O ile¿ ja przytomniej wówczas post±pi³em, Przysiêgaj±c na Wenus, ¿e by³em jej wierny! Ty za¶ rozka¿, bogini, by k³amstwo niewinne Letnie wiatry zanios³y za dalekie morze. Smag³a Kypassis, dzisiaj za tak± przys³ugê Winna¶ mi daæ w nagrodê s³odkie twe u¶ciski. Czemu nie chcesz i nowe udajesz obawy? Niewdziêczna! Do¶æ, ¿e zyskasz wzgl±d jednego z panów. Gdy niem±drze odmówisz — o wszystkim opowiem. Sam doniosê twej pani o mojej przewinie — Gdzie¶my byli ze sob±, jak czêsto, a nawet Powiem jej — ile razy i jakim sposobem. Prze³o¿y³ Jerzy Ciechanowicz
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ