
|
Opaszcie moje skronie, laury triumfalne! Zwyciê¿y³em! Korynna jest w moich ramionach, Której m±¿, stró¿, drzwi mocne — tylu wrogów strzeg³o, By kto¶ nie znalaz³ na ni± jakiego¶ fortelu. To zwyciêstwo szczególnie jest godne triumfu, Gdy ofiara — czymkolwiek by³a — jest bezkrwawa. Nie nêdzne mury, miasta lichymi fosami Opasane zdoby³em sam — ale dziewczynê! Gdy Trojê pokonan± wieloletni± wojn± Zdobyto — ile s³awy przypad³o Atrydzie? Moja do mnie nale¿y, z nikim jej nie dzielê I nikt inny ju¿ do niej ro¶ciæ praw nie mo¿e. Sam jako wódz i ¿o³nierz dotar³em do celu. Sam by³em je¼d¼cem, pieszym, sam chor±¿ym by³em. Przypadkowy los moim nie pomaga³ czynom. Przyb±d¼ do mnie, Triumfie, na którym zas³u¿y³! Mej wojny powód stary: gdyby nie porwanie Heleny — pokój trwa³by Europy i Azji. Kobieta lud dwukszta³tny i dzikich Lapitów Do walki pchnê³a, kiedy nadu¿yli wina. To kobieta przyczyn± by³a nowej wojny Trojan w twoim królestwie, prawy Latynusie. To kobieta na Rzymian, u pocz±tków Miasta, Nas³a³a te¶ciów wrog± rozpêtuj±c bitwê. Sam widzia³em, jak byki o ¶nie¿n± ja³ówkê Walcz±, a ona wzrokiem zagrzewa je w boju. Mnie tak¿e, tak jak innym — lecz na bój bezkrwawy — Rozkaza³ pod sztandarem swoim i¶æ Kupido. Prze³o¿y³ Jerzy Ciechanowicz
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ