
|
X
Której spo¶ród ¶miertelnych wir tej zawieruchy Nie wci±gnie? Jest¿e taka?
Mnie, dziewiczej, g³uchy Szept przeczuæ dawno zdradzi³ grozê uleg³o¶ci... Wiosna truje. Krzyk ptasi, z dalekiej przesz³o¶ci Echo — w serca najg³êbszych mrokach dr±¿y ranê I w was, ró¿e, westchnieniem dumnym ko³ysane, Gdy luba d³oñ, choæ z ¿alem, strze¿e ju¿ koszyka. Och! uk±szeniem pszczo³y a¿ w sam mózg mi wnika, Jej srogim poca³unkiem, nim siê spit± sp³oszy — ¦lad ranka dwuznacznego, s³odki ¶lad rozkoszy... ¦wiat³o¶ci — lub ty, ¶mierci — wyci±gnij ju¿ d³onie Po mnie! Serce siê t³ucze... Pier¶ pokus± p³onie... Niech wzbiera, niech siê prê¿y — ów srogi, ów mi³y ¦wiadek, którego sieci b³êkitne z³owi³y... Srogi... S³odki — gdy skusiæ boskie wargi zdo³a!...
Lube zjawy, podzielam g³ód, co was tu wo³a, ¯±dze! Twarze dok³adne! Owoce mi³o¶ci! Czy¿ na to macierzyñstwa zwierciad³o mnie go¶ci, Na to fa³dy, kielichy, bieg tych brzegów krêty, By ¿ycie mog³o uczciæ stó³ rozkoszy ¶wiêty, Gdzie wbrew duszy, co wiecznych przepraw siê wyrzeka, Kipi wci±¿ wywierzysko krwi, nasienia, mleka? Nie! Wstrêt mi nieodparty za natchnienie s³u¿y! Niebaczny poca³unek rych³o ¶mieræ powtórzy... Widzê: p³ynie, wzgardziwszy dostojeñstwem cia³a, Duchów zmar³ych w strapieniu rzesza wynêdznia³a... Nie, oddechy! Spojrzenia! U¶ciski... o go¶cie, Wy mnie t³umem pokornym o ¿ycie nie pro¶cie, Bo go nie otrzymacie!... Precz st±d, precz ode mnie, Widma, wyziewy nocy b³±dz±ce daremnie! Id¼cie mno¿yæ szkieletów liczby tajemnicze! Ja wam, cieniom, ¶wiat³o¶ci z siebie nie u¿yczê, Trwam z dala — duch ¶wietlany, chocia¿ chmurnolicy... Nie! Odmawiam wam najpierw warg swych b³yskawicy, Gromów serca odmówiê z tej samej przyczyny — ¯al mi was, ¿al mi siebie... o nawa³nic m³yny!
Bogowie! W wasz± stronê zbaczam nagle z drogi!
Bêdê b³agaæ ju¿ tylko twój p³omyk ubogi, Ty, której ¶ciec po twarzy dawno ju¿ siê chcia³o, Gro¼na ³zo, co mi starczasz za odpowied¼ ca³± I co sprawiasz, ¿e — dr¿±ca — ¶miem spogl±daæ z bliska Na posêpnych dróg ludzkich wielkie wê¿owiska; O pycho labiryntu, zrodzi³a ciê dusza. Ona sama na sobie kroplê tê wymusza, Tê cz±steczkê, uszczkniêt± z bezcennego rdzenia, Co, mroki me zbawiaj±c przez mêkê patrzenia, Suto siê domy¶lników stypê skropiæ stara! Wewn±trz mnie wydr±¿ona boja¼ni, pieczara, Gdzie sól mistyczna broczy niem± wod± z ³ona. Sk±d¶ ty? jaka¿ to praca smutna, nieskoñczona — O ³zo — z gêstych ciê mroków dobywa z mozo³em? Pod matki-¶miertelniczki jeszcze tkwisz coko³em — Pnij siê wiêc dalej, wy¿ej, uporczywy g³azie! Gdy tak piêknie, ¿e bieg twój wolnieje na razie — Duszê siê!... Cichnê, czuj±c nurtów twych wezbranie... — Kto ciê wzywa na pomoc mojej m³odej ranie?
Lecz na có¿ blizna, szlochy, te próby zawodne? Dla kogo, bisior srogi, znaczysz cia³o ch³odne ¦lepej, co siê nie umie domacaæ nadziei! Dok±d zmierza, w niewiedzy zb³±kana jak w kniei, Ta postaæ, przez czerñ nocy id±c wprost przed siebie? Ziemio grz±ska... jak algê nie¶ a tul w swej glebie, Nie¶ mnie lekko, powoli... Czy¿ ma pe³na blasku S³abo¶æ zdo³a tam dotrzeæ, gdzie ma pa¶æ w potrzasku? Gdzie ¿eglujesz, ³abêdziu, skrzyd³ami bia³emi?
... Drogocenna opoka... O poczucie ziemi, Dla kroków moich pewno¶æ tkwi³a w tobie ¶wiêta! Wszak ¿ywymi stopami stworzona, dotkniêta, Jak ³o¿ysko poczêcia macana poma³u — Ubita ziemia zdradza godno¶æ piedesta³u. Gdzie¶ blisko, o krok mo¿e, drzemi± me urwiska... O, tu ju¿ bez¶wiadoma krawêd¼, od alg ¶liska, Sprzyjaj±ca ucieczce (sama nieomylna W swojej nieruchomo¶ci)... Dmie wichura silna; |
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ