
|
A Lucien Fabre
Który¿ k±t serca zwabi³ m± kochankê m³od± — Duszê, co p±sy kwiatów ch³onie twarz± tkliw±? Jakim¿ pokarmem syci dziewiczo¶æ ¿arliw±, ¯e tak ja¶nieje, ¶pi±ca, sw± ¿eñsk± urod±?
Westchnieñ, marzeñ, milczenia hartowna pogodo, Ciszo nad szloch upartsza! Ujarzmiasz, o dziwo, Wysokie fale snu, co zmow± niegodziw± Gro¿±c wrogiej im piersi, od wewn±trz j± bod±.
O ¶pi±ca! K³êbie mroków i wyrzeczeñ z³oty! Twój spoczynek tak gro¼ne objawia przymioty — £anio, co u gron s³odkich znojn± pe³ni wartê —
¯e choæ dusza w otch³ani, twoja forma ¿ywa, Z ³onem kr±g³ym, przez które ramiê w skos przep³ywa, Czujnie wci±¿ trwa... Ja tak¿e oczy mam otwarte. Prze³o¿y³ Roman Ko³oniecki
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ