wiersze

wierszyki

Paul Verlaine

Moje zwyk³e marzenie

¦niê czêsto — przejmuj±co, dziwnie — o nieznanej

Kobiecie. Ja j± kocham i kocha mnie ona.

Nigdy ca³kiem ta sama, ni ca³kiem zmieniona,

Kocha mnie, i pojmuje i goi me rany.

 

Bo ona mnie pojmuje! Serca mego ¶ciany

Dla niej jednej przezrocze, zagadki zas³ona

Dla niej jednej opada! Gdy skroñ ma spocona,

Ona jedna j± ch³odzi ros± ³zy wylanej.

 

Krucze, lniane czy z³ote s± jej w³osy wiotkie?

Nie wiem. Imiê? Pamiêtam, ¿e d¼wiêczne i s³odkie

Jak imiona najdro¿szych wygnañców ¿ywota.

 

Spojrzenie jej podobne pos±gów spojrzeniu,

A g³osu dalekiego, cichego pieszczota

Ma d¼wiêk g³osów kochanych, zmilk³ych w grobów cieniu.

Prze³o¿y³
Miriam


sitemap