
|
W starym parku samotnym, ¶ród wieczornej mg³y, Dwie postacie przed chwil± wolnym krokiem sz³y. Oczy zgas³e, uwiêd³a krasa ust ró¿owa I ledwie dos³yszalne s± ciche ich s³owa.
W starym parku samotnym, ¶ród wieczornej mg³y, Dwie mary wskrzeszaæ chcia³y dni minionych sny. — Pamiêtasz nasze dawne sza³ów uniesienia? — I po có¿ chcesz pan u mnie takiego wspomnienia?
— Na me imiê czy zawsze serce twoje drgnie? Czy zawsze duszê moj± w snach widujesz? — Nie. — Ach, te niewys³ownego szczê¶cia z³ote zorze, Kiedy¶my usta do ust cisnêli! — Byæ mo¿e.
— O, m±dro¶æ owych niebios! o, nadziei wzlot! — Nadzieja pierzch³a w bólu za chmur czarnych splot. Tak szli, gdzie traw zdzicza³ych ³±ka leg³a p³owa, I noc tylko s³ysza³a szeptane ich s³owa. Prze³o¿y³ Zenon Przesmycki (Miriam)
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ