
|
W pó³mroku, ramiê przy ramieniu Hrabiostwo ¶pi±, zakuci w kamieñ, Taj±c wytworno¶æ pañskich manier W sztywno¶ci fa³d i zbroi, lub W tym ledwie wyczuwalnym tchnieniu Absurdu — pieskach u ich stóp.
Nic by w tym prostym pre-baroku Nie zatrzyma³o oka widza, Gdyby nie lewa rêkawica, Pusta, ¶ciskana w prawej d³oni — Widzi siê, z czu³± iskr± szoku: Lewa d³oñ trzyma rêkê ¿ony.
Nie mogli my¶leæ, ¿e przez ca³± Wieczno¶æ przele¿± w tej postaci. Ta d³oñ — to szczegó³ dla przyjació³: Najêty rze¼biarz szuka³ kszta³tu, Który by nada³ wiêksz± trwa³o¶æ £acinie s³ów na katafalku.
Nie mogli przeczuæ, ¿e tak prêdko Ich podró¿ — na wznak, nieruchoma — Zabrnie tam, gdzie siê nie uchowa Nic, gdzie zniszczenie i zatarcie; ¯e oczy wnuków wkrótce bêd± Patrzeæ, nie czytaæ. Wci±¿ uparcie
Z³±czeni, nie¶li siê przez obszar Czasu. ¦nieg zasypywa³ daty. Lato bucha³o z szyb. Pstrokaty ¦wiergot oprósza³ wci±¿ tê sam± Nabit± ko¶æmi ziemiê. Obcy I zmienni ludzie nieustann±
Fal± zmywali ich to¿samo¶æ. Dzi¶, w pró¿ni wieku bez herbarzy, Tylko spiralny dym siê wa¿y Ponad strzêpami ich historii I wszystko, co z nich pozosta³o, To ¶lad ³±czno¶ci, zwi±zku, formy:
Czas przeobrazi³ ich w emblemat, W fikcjê. Ich ledwie zamierzona Kamienna wierno¶æ, ta korona Herbu — w niej prawie siê sprawdzi³o, Co prawie instynktownie wiemy: Przetrwa z nas tylko jedno — mi³o¶æ. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ