
|
Po odlaniu siê, cz³api±c z powrotem przez pokój Po omacku do ³ó¿ka, rozchylam zas³ony: Zaskakuj±co czysty ksiê¿yc, pêd ob³oków.
Czwarta. Pod przepa¶cistym i ogo³oconym Przez wiatr niebem rzucaj± ostry cieñ korony Drzew. Jest co¶ pociesznego w tym po¶piesznym kroku,
Jakim ksiê¿yc pomyka przez strzêpiaste chmury — K³aki armatnich dymów — wysoko nad domy, Gdzie, kamienn± po¶wiat± szlifuj±c kontury
Dachów, trwa absurdalny, odrêbny, widomy Zewsz±d — pastylka pasji, kunsztowny, ogromny Medalion melancholii! O, wyj±ce chóry
Wilków pamiêci! Wznosz±c oczy, dr¿y siê lekko. Ta twardo¶æ, jasno¶æ, prosta i dalekowzroczna Otwarto¶æ intensywnie w nas zapatrzonego
Oka budzi wspomnienie, jak dotkliwa, mocna Jest m³odo¶æ — niepowrotna dzi¶ i niewidoczna, Lecz wci±¿ nie mniej potê¿na w innych, gdzie¶ daleko. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ