
|
Kochanie! co dzieñ rankiem ró¿a krwi± brocz±ca Zapraszaj±c do wnêtrza swego ¶wiat³o s³oñca Obna¿a miêkkie, skryte i wilgotne wnêtrze. Zanim do ³o¿a pójdziesz, popatrz, jej spódniczki Znów skromnie obci±gniête, a ¶wie¿e policzki Z koloru s± jak twoje, czerwieñsze, gorêtsze.
Niestety, jej p³ateczki zwiêdn± i opadn± W jeden dzieñ! i piêkno¶ci± ju¿ nie ol¶ni ¿adn±, Ca³a uroda z wiatrem, jak popió³, odfrunie. Okrutny czasie! wszystko, co dzi¶ tak zachwyca, Osypie siê nam w oczach i nawet ¼renica, Która to widzi, ona te¿ siê w dó³ obsunie.
Rozdawaj wiêc, kochana! pieszczoty dziewczêce, Póki mo¿esz, chodz±ca w zielonej sukience! Zrywaj ró¿e i uszczknij te¿ i mnie, kochanka, Bo jutro, niedostêpnych wdziêków twych spragniona, ¦mieræ, bezceremonialnie chwyciwszy w ramiona, Nie pytaj±c o zgodê pozbawi ciê wianka.
Wed³ug parafrazy XVII ody I ksiêgi
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ