wiersze

wierszyki

Piron

Utrapienia mi³osne

Waszmo¶cie, ale¿ z was ba³wany!

Za spraw± mi³osnego licha,

Z pocz±tku ka¿dy zestrachany,

Potrafi jeno ³zawo wzdychaæ.

 

Wyznaje wreszcie, co go nêka,

Ona siê d±sa, on wci±¿ swoje,

Jaka¿ to nuda, co za mêka,

Owe sercowe niepokoje!

 

Wreszcie wzajemno¶æ — i tym gorzej,

Teraz dopiero ambarasy,

Bo pani czêsto nie w humorze,

Z rodzink± te¿ niejakie kwasy...

 

Aha, wszak pozostaje honor,

Honor — rado¶ci przeciwieñstwo,

I spory — kogo zwyciê¿ono,

Kto komu przyznaæ ma zwyciêstwo!

 

Zjawia siê rywal — znowu bieda,

Wnet pop³och w sercu za³omoce,

I zazdro¶æ k±sa, zasn±æ nie da,

I niespokojne dni i noce.

 

Zmo¿e oboje gra i zwada,

Chc± poca³unku, w nim ucieczki,

Lecz ¿ar zgas³, niesmak siê zakrada —

Czyli gra ca³a warta ¶wieczki?

Prze³o¿y³a
Jadwiga Dackiewicz


sitemap

Clicky Web Analytics