
|
Waszmo¶cie, ale¿ z was ba³wany! Za spraw± mi³osnego licha, Z pocz±tku ka¿dy zestrachany, Potrafi jeno ³zawo wzdychaæ.
Wyznaje wreszcie, co go nêka, Ona siê d±sa, on wci±¿ swoje, Jaka¿ to nuda, co za mêka, Owe sercowe niepokoje!
Wreszcie wzajemno¶æ — i tym gorzej, Teraz dopiero ambarasy, Bo pani czêsto nie w humorze, Z rodzink± te¿ niejakie kwasy...
Aha, wszak pozostaje honor, Honor — rado¶ci przeciwieñstwo, I spory — kogo zwyciê¿ono, Kto komu przyznaæ ma zwyciêstwo!
Zjawia siê rywal — znowu bieda, Wnet pop³och w sercu za³omoce, I zazdro¶æ k±sa, zasn±æ nie da, I niespokojne dni i noce.
Zmo¿e oboje gra i zwada, Chc± poca³unku, w nim ucieczki, Lecz ¿ar zgas³, niesmak siê zakrada — Czyli gra ca³a warta ¶wieczki? Prze³o¿y³a
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ