wiersze

wierszyki

Rafael Alberti

Powrót mi³o¶ci na balkonie

Nadszed³ czas taki, ¿e lata minione,

Godziny, minuty, sekundy prze¿yte

Przybieraj± twój profil i nami siê syc±;

Wtedy staje siê rzecz± piln± i potrzeb±,

By nie ujrzeæ, jak razem ze ¶mierci± odchodz±,

Utrwaliæ w nich nasze szczê¶liwe, bez skazy,

Jedne po drugich, obrazy.

Gdzie jeste¶ dzisiaj, gdzie mam ciê ogl±daæ,

Na jakiej skale, nad morzem jakim, w jakim lesie,

Czy w cieniu na letniej polanie,

Czy w pó³nocnej alkowie ogrzanej?

Min±³ rozkoszny spoczynek w lazurach,

Które nam roz¶wietli³a we ¶nie wielka wyspa.

Jeszcze, pó³senna Wenus, ty siê chylisz

Ku zacisznym schronieniom statków morskich

I ca³± sob± ¶piewasz jak zatoka

W ¿aglach zakochana i w masztach okrêtów.

Powiewaj± w³osy twoje na balkonie,

By siê wpl±taæ miêdzy w±t³e sieci oka,

By zatkn±æ chor±giewki na najwy¿szych drzewcach,

Zagraæ koncert mi³o¶ci na nadmorskich wiatrach.

Pó¼niej, gdy o zachodzie powracaj± ciche,

Ubielone sol± i skrzyd³ami mewy,

Ucho ci do serca przyk³adam nagiego,

Morze w nim s³ysz±c oddycham twym morzem

I odp³ywam ku otwartej nocy.

Prze³o¿y³a
Zofia Szleyen


sitemap