
|
Kiedy siê pojawi³a¶, cierpia³em we wnêtrzu najg³êbszej jaskini, jaskini bez wyj¶cia, bez powietrza. I tak konaj±c miota³em siê w ciemno¶ciach, s³ucha³em rzê¿enia, które trzepota³o jak bicie skrzyde³ ukrytego ptaka. Rozsypa³a¶ nade mn± swoje w³osy i wznios³em siê ku s³oñcu, ujrza³em, ¿e by³y zorz±, co nad morzem otwartym na wiosnê siê ¶ciele. To by³o tak, jakbym przyby³ do najpiêkniejszej przystani po³udnia. Tonê³y w tobie krajobrazy, te najbardziej l¶ni±ce: przejrzyste, ostre góry w ró¿owych koronach ze ¶niegu i ¼ród³a w kêdzierzawych cieniach lasów ukryte. Nauczy³em siê odpoczywaæ na grzbietach gór i w dó³ sp³ywaæ rzekami i zboczami, i d³ugimi ga³êziami drzew siê oplataæ, i sen przemieniaæ w przenajs³odsz± ¶mieræ. Otwar³a¶ mi drzwi lasu i moje lata m³ode, ¶wie¿o wydobyte na ¶wiat³o, le¿a³y pod pieszczot± twojego gêstego cienia, poddaj±c pod wiatr wolny serce i jego rytm równaj±c z bujnym rytmem twojego. Ju¿ mog³em spaæ spokojnie i wstawaæ mog³em wiedz±c, ¿e ju¿ nie miotam siê cierpi±c w tej ciemnej jaskini, w jaskini bez wyj¶cia, bez powietrza. Bo ty siê nareszcie pojawi³a¶. Prze³o¿y³ hiszpañskiego
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ