
|
Tego ranka, kochanie, mamy dwadzie¶cia lat. Lekko id±, powolne, splataj±c siê, nasze bose cienie drog± w¶ród ogrodów, które b³êkitom morskim przeciwstawiaj± swe zielenie. Ty ci±gle jeste¶ jak objawienie, nadchodz±ce w ciemny wieczór ¶wiat³o, kiedy ch³opak klucz±c za miastem odwleka rozmy¶lnie, zamy¶lony, swój powrót do domu. Ty ci±gle jeste¶ ta, która przy mnie idzie szukaj±c sekretnej pochy³o¶ci na wydmach, ukrytego zbocza piasku, tajemnego trzcinowego g±szczu, który stawia zas³ony przed oczami ¿eglarskimi wiatru.
Tam jeste¶, tam jestem naprzeciwko ciebie, sprawdzaj±c wysok± temperaturê fal szczê¶liwych, serce morza, które wzesz³o w o¶lepieniu, umieraj±ce w okruchach s³odkiej soli i pianach. Wszystko na nas patrzy pó¼niej radosne na brzegach. Zamki w ruiny rozpad³e swe blanki d¼wigaj±, wodorosty w darze daj± nam wieñce, a ¿agle, nabrawszy lotno¶ci, chc± ¶piewaæ ponad wie¿ami. Tego ranka, kochanie, mamy dwadzie¶cia lat. Prze³o¿y³ Jan Zych
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ