
|
Kochankowie moi umarli poeci Gryzą ziemię u mych stóp. Chłodem wciskają się pod kołdrę. Krążą rojem rozdrażnionych much Nad kubłem gdzie cisnęłam tampon miesięczny. Wieszam majtki na sznurze wisi Jesienin. Biorę phanodorm tabletkę kradnie Traki. Kiedy otwierasz oczy wyfruwa ptak Anielska dusza Keatsa ponad wodę snu. Ich śmierć przecinkiem wciska się w tok zdania I nieustannie sylaby mi liczy. Zasypiam z ich imieniem na ustach i z nimi W ustach, przy boku, w kroczu i ciepłej macicy. I nawet teraz któryś pisze te słowa: "Bądź pochwalona pochwa twa, Madonna"
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość