
|
O, u¶miech, pierwszy u¶miech, ten nasz u¶miech. Jak¿e¶my czuli wspólnie; wdychaæ zapach lip, ws³uchaæ siê w ciszê parku — nagle wzajem patrzeæ na siebie, dziwiæ siê — po u¶miech.
W owym u¶miechu by³o przypomnienie zaj±ca, który w³a¶nie w tamtej stronie igra³ na ³±ce; to by³o dzieciñstwo u¶miechu. Ju¿ powa¿niejszy siê zdawa³ ruch ³abêdzia, przydany mu, którego pó¼niej ujrzeli¶my, gdy dzieli³ staw na dwie po³owy cichego zmierzchu. — I sk³ony wierzcho³ków wobec czystego, ubiegaj±cego przysz³o¶æ nocnego nieba, pow¶ci±gnê³y u¶miech ukrócaj±c go przed zachwycon± przysz³o¶ci± w twarzy. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ