
|
Przy tej drodze nawyk³ej do s³oñca, w wydr±¿onej po³owie pnia, który dawno sta³ siê ¿³obem, powierzchniê wody cicho odnawiaj±cym, tu ugaszê pragnienie, ¼ródlano¶æ bior±c w siebie na przegubach d³oni. Piæ to by³oby za wiele, za jawnie, lecz ten gest mój wyczekuj±cy jasn± wodê poda ¶wiadomo¶ci —
Wiêc starczy³oby mi, gdyby¶ przysz³a, abym lekko po³o¿y³ d³onie to na m³odej okr±g³o¶ci twych ramion, to na prê¿nym naporze twych piersi. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ