
|
Kochanko! Pora lata nadesz³a gor±ca, Sadzawki wysychaj± od ci±g³ych k±pieli, S³oñce pra¿y — wiêc wszystko têskni do miesi±ca, ¯±dza milknie i tylko wieczór nas weseli.
A wiêc szukamy dzisiaj cienistych ustroni, Altanek, które wilgoæ fontanny przesyca, Klejnotów i czandany balsamicznych woni I nocy o¶wietlonych blaskami ksiê¿yca.
Na d¼wiêk lutni, co w sercach ¿ar mi³o¶ci nieci, Kochanek o pó³nocy d±¿y pod kru¿ganki, Wonne od s³odkich ma¶ci i zapachów kwieci, I — zda siê — dr¿±ce z lekka od westchnieñ kochanki.
Biodrami spowitymi w mu¶liny przejrzyste, Piersi± wonn± i strojn± w naszyjników pêki, W³osy namaszczonymi po k±pieli czystej, Niewiasty ¶piesz± lubych ukoiæ udrêki.
Nogi dziewcz±t, b³yszcz±ce od laków czerwieni I zdobne w bransolety, których lekkie drgania Wydaj± d¼wiêk podobny do ³abêdzich pieni, W sercach mê¿czyzn gor±ce budz± po¿±dania.
W czyim sercu mi³osnej nie zrodzi têsknoty Pier¶ namaszczona wonnym balsamem czandany, Biodra pe³ne, okr±g³e, w pas ujête z³oty, I bia³ych kwiatów wieniec, piersi± ko³ysany?
Pot zrasza cia³a niewiast, w±t³e cz³onki s³abn±, Wiêc zbywszy siê klejnotów i sukien ciê¿aru, Na pier¶ wypuk³± lekk± os³onê jedwabn± Narzucaj± dziewice omdla³e od ¿aru.
Od pachn±cych, wilgotnych wachlarza powiewów, Od falowania piersi w naszyjniki strojnej, Od cichych d¼wiêków lutni, przyt³umionych ¶piewów Budzi siê bóg mi³o¶ci z drzemki swej spokojnej.
Noc± ksiê¿yc przenika do bia³ych podwoi I, wpatrzony w oblicza niewiast s³odko ¶pi±ce, Lubym widokiem d³ugo wzrok swój chciwy poi, A¿ wreszcie z wstydu blednie, sp³oszony przez s³oñce.
Wicher straszny nad ziemi± k³êby kurzu miota, S³oñce pra¿y ¶wiat ¿arem ognistej po¿ogi, Wiêc choæ serce wêdrowca po¿era têsknota, Dzisiaj ju¿ do swej lubej nie odnajdzie drogi. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ