
|
Tramwaj przecina aksamitn± ciszê, i szyny iskrz± przy ka¿dym zakrêcie, ostatni pasa¿er przyszyty do szyby, mówi±cy do siebie dziwak — motorniczy.
¯ó³tym ¶wiat³em ociekaj± bramy, w ka³u¿ach miêkn± d³ugie neonówki. Jest zimny pa¼dziernik i deszcz jak narkotyk odkrywa samotno¶æ.
Jadê w przesz³o¶æ, miêdzy kolumnami, uliczk± Efezu, pod dom Heraklita — pêtla "zerówki" ma tu swój przystanek. ¦mieræ czy kobieta przegl±da siê w ziemi.
Za drzwiami czasu siedzi nad bry³ami, co¶ liczy, pisze, powtarza obmiary, jeszcze nie odkry³ dok±d p³yn± chwile. Twarz± dotykam odrapanej ¶ciany.
W ciemno¶ciach nieba wci±¿ dogasa przestrzeñ, rozbite lustro wci±¿ b³yska gwiazdami. Jedynie kroki znaj± przemijanie, kroki, cichn±ce w ostatni± noc ¶wiata.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ