
|
I
Jeste¶my tym, co kochamy. Gdy Listopad porannym szronem zastyga, malejê; weselny sza³ powoli obna¿a bia³e zêby, w niewidzialnej paraduj±c kolczudze — zieleñ w ja³owo¶æ siê przeistacza, w szary krajobraz Nowej Anglii. Wskazujesz palcem: Jeste¶ tym, co kochasz: Wiem, co to dla kobiety byæ opuszczon±, czekaæ w przedsionku lêku: Na ile jestem kochana, na tyle jestem — kobieta uromantycznia swego egzorcystê, dwie dusze w kokonie tajemnicy. Twa kobieta tañczy dla ciebie, z dzieckiem na rêku, tañczy dla ciebie, Dziecko-Czaszka-U¶miech.
II
Dzi¶ rano, jak w domu w Bostonie, ¶nieg, czyste czary-koszmary zim z przedszkola; me okno bieli siê jak ekran w kinie, o¶lepiaj±ce, poplamione, wyklucza wszelki inny widok — mogê rzuciæ co chcê na ten pusty ekran, ale i tak poka¿e tylko to co ju¿ wybrane: Melodramat, ona na szpilkach, tañczy postrza³owe rany na parkiecie. Me s³owa s± angielskie, lecz w±tek zaczarowany: jeden mê¿czyzna, dwie kobiety, zwyk³y powie¶ciowy w±tek. Jeste¶ tym, co kochasz... Nie mo¿esz nosiæ talentu z sob± jak walizki Nie wa¿ siê przes³aæ nam mi³o¶ci, której ¿ycie ci odmawia; czy ty naprawdê wiesz, co zrobi³e¶? Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ