
|
Kupi³em bilet do stacji Pierwsza Mi³o¶æ. Nieoczekiwanie, ¿artem, niechc±cy. Nikt siê nie przysiad³, by³ tylko dym i gorzkie papierosy. I herbatê pi³em gor±c±. I mg³a siê ko³ysa³a — niebieskawa i bura. I jeszcze w zamy¶leniu parowóz pohukiwa³...
Niedaleko od stacji by³a kiedy¶ góra. Taka wysoka i ciep³a. Do gwiazd chyba. Nie nazywaj jej jeszcze po imieniu przez chwilê, chocia¿ na pewno zaraz — z cienia siê wynurzy. Je¶li nie zajdê wysoko, to przynajmniej spojrzê na Pierwsz± Mi³o¶æ. Jestem, tu, u podnó¿y. G³owê w górê zadar³em i dr¿±c, niecierpliwie dotkn±³em kamienia rozpalon± rêk±. I okaza³o siê nagle, ¿e nic tutaj nie ma, ¿e wierzcho³ek nie siêga nawet do pó³ piêtra... Zaraz! Pamiêæ szwankuje, mo¿e wzrok mam s³aby? M±dry ¶nieg sypie: k³adzie siê dywanem. Do s³ów s³owa przymarz³y, do sylab — sylaby... Jakie¿ to wszystko zasypane!...
Pêdzi³ poci±g z przesz³o¶ci — by³o tak? Nie by³o? Na ¶lepo, jak w niepamiêæ zapada³ w zamiecie... Podobno jest taka stacja — Pierwsza Mi³o¶æ. Tam jest ciemno i zimno. Sprawdza³em to przecie¿. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ