
|
Mimo ¿e ¶ciana jest cienka nie s³yszê noc± skrzypienia ³ó¿ka w ich pokoju kêt jadalni w którym siedzê jest pusty Nie widzê ich z sufitu tylko zwisa pajêczyna czasem z tamtego k±ta dobiegnie szczêk ³y¿ki czasem dobiegnie g³o¶niejsze siorbniêcie zupy patrzê w tamt± stronê Widaæ tylko wahad³owo b³yszcz±c± ³y¿kê wychodzê na ulicê Nagle wyrastaj± z wyp³owia³ego parkanu idê asfaltem Dopiero po kilkudziesiêciu krokach uprzytamniam sobie ¿e ich min±³em wchodzê do kawiarni Przesuwaj± siê przed szpalerem oczu wczoraj pewna kobieta zauwa¿y³a mnie przez nich siedzê Nie trzymaj± siê za rêce Nie patrzê na siebie kelnerka wylewa kawê Kawa opada przez nich Na pod³odze l¶ni ka³u¿a kelnerka ¶ciera ka³u¿ê Nie przeprasza Ryzykujê Mówiê dzieñ dobry odpowied¼ rozp³ywa siê szybko w nijakich w³osach jej u¶miech na chwilê rozmiêkczy³ twarz Od razu przebi³ twarz na wylot Znikn±³ Stojê na schodach sam Za oknem szary asfalt Poszli Zapadli w drogê my¶lê Szczê¶liwi Sami na ¶wiecie Nie nagabywani Nie walczê ze ¶cianê Z lud¼mi Z pejza¿ami mimo ¿e ¶ciana jest cienka nie s³yszê noc± skrzypienia ³ó¿ka w ich pokoju
i nagle uprzytamniam sobie wczoraj widzia³em obci¶niête czarnym swetrem jej strome piersi wielkie piersi kwitnie w szaro¶ci wielkimi bia³ymi piersiami
bia³e piersi bia³e piersi
s± za ¶cian± Jeszcze nie wiedzê ¿e w to po³udnie stan±³ nad nimi cieñ
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ