
|
O córo Ewy — zaniechaj uśmiechu, Lub jak Adama skusisz mnie do grzechu!
Twoje usteczka gdy uśmiech ozdobi, Takie w nich wdzięczne dwa dołki wyżłobi, Że mnie ustawnie coś do ucha szepce: Tutaj stróż anioł śpi w wdzięków kolebce! I dumać wtenczas zaczynam o raju, O dniu stworzenia i księgach rodzaju.
To znowu z tobą, gdy w tańcu zatoczę I płynąć ujrzę dwa złote warkocze; Kiedy pierścieńmi twą kibić obwiją, Kiedy się pieszczą z twą łabędzią szyją; Wtedy o jakichś marzę tajemnicach, O jakimś grzechu — o pierworodzicach; I tyś mnie wtenczas podana do drzewa; Na którem owoc życia już dojrzewa; A twoich włosów mrugające sploty Podobne mi są do węża niecnoty, Co zwiódł Adama i mnie kusi zdradnie, Bym owoc zerwał, nim zwiędły spadnie!
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość