
|
Dziewi±ty toast kto¶ wzniós³ za mi³o¶æ, przekrzykuj±c brzêk butelek pustych — ¿eby spotkaæ j± w ¿yciu, nie min±æ, ¿eby schwytaæ i z r±k nie wypu¶ciæ...
Falowa³ sukien têczowy pier¶cieñ, l¶ni³y oczy niebieskie i szare, ¿ó³ta ró¿a wpiêta miêdzy piersi rozkwita³a pod oddechu ¿arem...
A ch³opiec ba³ siê otworzyæ usta — s±siadkê pomyli³ z idea³em, pi³ dla ¶mia³o¶ci i wkrótce usn±³, wgniataj±c czo³em klawisze bia³e...
Nie widzia³, jak z twarzy spe³za³ puder, jak erudycji skoñczy³ siê popis i boska Izolda niby pudel wêszy³a, gdzie by ostatki dopiæ,
nie widzia³, jak przemywszy pod kranem oczy podpuchniête od wymiotów, znika³a w korytarzu, sk±d rano mi³o¶ci ostro¿nej ¶lad wymiot±...
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ