
|
Tak, Safo, bo inaczej przestanê ciê kochaæ, poka¿ siê, wstañ z ³ó¿ka, wyprostuj wymodlone cia³o, wyrzuæ te szaty z Chios
i wyk±p siê jak czysta lilia w ¼ródle, a Kleis niech przyniesie olejek cedrowy. Szafranowe odzienie wdziej i p³aszcz purpurowy.
A gdy ty bêdziesz siê ubiera³a, uplotê dla twoich w³osów kwietne wianki, no ju¿, bo osza³amia mnie twoja s³odka piêkno¶æ.
A ty, Praxino, upiecz nam kasztany, zanim dla dziewcz±t napój przygotujê. To wszystko, moja droga, od jakiego¶ boga.
Dzisiaj przyrzek³a przyjechaæ do Mityleny, ukochanego miasta, najpiêkniejsza kobieta, niczym matka przy dzieciach, jak Safo jest przy nas.
Kochana Athido, czy¿by¶ wszystko zapomnia³a, jak mog³a¶ zapomnieæ te dawne przyrzeczenia... Prze³o¿y³ Nikos Chadzinikolau
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ