
|
Albo mnie kochaj mniej, albo też bardziej, Nie igraj ze mną swawolnymi słowy, Weź wszystko albo wszystko miej w pogardzie, Spętaj mnie całkiem lub zdejmij okowy; Wielkoduszniejsze zadaj mi cierpienia Od owych tortur wiecznego zwątpienia: Zabierz mi spokój, jeśli męka może Świadczyć przynajmniej o moim honorze.
Prawda, żem wcześniej żywił sercem całem Nadzieję, która dziś mnie już nie nęci, I mając mało, więcej nie żądałem, Bojąc się twojej wzgardy i niechęci: Łask twych iskierki w takiej miałem cenie, Żem je próbował rozdmuchać w płomienie, Lecz nie zyskałem za mój trud żebraczy Ani nadziei, ani też rozpaczy.
Widzę twój uśmiech, złudnie litościwy, Który tym większym bólem mnie przewierca, Że duszy mojej najszczersze porywy Czyni zabawką tanią twego serca: Nie, nie chcę dłużej łudzić się nieśmiałą Nadzieją, która płaci mi tak mało — A przecie nie śmiem stawić jej oporu, Gdyś mi łaskawa, chociażby z pozoru.
Więc daj mi więcej albo mniej, na Boga, Niech coś połączy nasze dwie istoty, Niech się nie stroi twoja piękność sroga W suknie swawoli i błahej pustoty. Lecz nim mi wolność zwrócisz jednym słowem, Nie karz mnie, pani, spojrzeniem surowem: Pokocham nawet ów grymas niechęci I już cię nigdy nie wygnam z pamięci Przełożył
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość