
|
Najpierw jak Kozetta w babcinych skarpetach Na porcelanowym dachu Sierocego dworku w oszmiañskim powiecie, Dziewczynk± siê jawi ta przysz³a kobieta Poecie W dole za¶ Babka: — Cip, cip! — kokoszy siê bole¶nie; Na dachu je siê czere¶nie.
I tak± w³a¶nie: w ksiêdze Elfów zaczytan±, Miêkkim podbródkiem o smag³e kolano Wspart±; Wypluwaj±c± pestki Na babci czepiec niebieski, Z³otego ¶wierszcza za kominem Wzi±³em od pierzynê.
Sze¶æ razy nas oblecia³ grz±ski nocny motyl, Sze¶æ razy z piêt spad³y Dzieciñstwa saboty; A¿ kiedy okiennice rozwar³ ¶wit odd¼wierny, Zielony ob³ok nas obudzi³ W b³êkitach lucerny. Dmuchawiec mi oko zm±ci³ czy balon mydlany, Kiedym z Kozetty w kobietê ogl±da³ gwa³towne przemiany?
By³a prê¿na. Raptowna. Zapiêta w gorsecik, Z linijk± do karcenia zbyt ospa³ych dzieci, Klaszcz±c w d³onie dymi±ce Okruchami kredy Kordegarda w kokardach si³aczkowej biedy.
Ani mnie wiod³a do cnoty, ni na pokuszenie, Ani jej ¶miech wstydliwy, ni s³ona powaga, Tylko uczniom pryszczatym znajome pragnienie. By w³a¶nie guwernantkê Rozebraæ do naga.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ