
|
Wybacz mi Ksi±¿ê ¯e ty — Tak delikatny Jak zjawa srebrna po w³asnym pogrzebie — Masz wej¶æ w dysputy Pe³ne cia³ jak marchwi Raz do soczystej Raz ju¿ ¶ciêtej Mrozem
Chcê ciê prowadziæ w ogrody mi³o¶ci Kiedy ju¿ jesieñ przesz³a przez warzywnik W sadzie zasia³a pe³ne kosze li¶ci W niebie za¶ chmurê Zimn± I poblad³±
I wiêcej ¿±dam Aby¶ mia³ zachwyt Dla cia³ kobiecych — pomarszczonych szronem Dla twarzy zimnych — na których uroda Jest plam± trudn± S³oñca Czy butwienia?
Lecz je¶li mi³o¶æ co¶ warta — to wskrzesza A je¶li rozkosz — to ta co odm³adza Uwierz mi Ksi±¿ê Nie najdziesz przygody Wiêkszej ni¿ mi³o¶æ do kobiet dojrza³ych
Oto my¶listwo — W pó³strawionym lesie Odkryæ na nowo tê ma³± dziewczynkê Która siê karmi garstk± cierpkich jagód P³ucze przeguby Stóp W dziewiczym ¼ródle
Oto odwaga — R±k twych czarodziejstwem Na g³ówce chudej Zasadzaæ warkocze W oczach — pokrytych jak dymem ¯a³obn± — Niech znów przebiega z³oty goniec wstydu
Oto rozumno¶æ — Byæ czasu oprawc± Nie ja³mu¿nikiem co wchodzi w przebraniu A gdy opadn± ostatnie brokaty Zostaje nagi Z wyci±gniêt± rêk±
Mówiê to Ksi±¿ê Ukryty za krzewem Wiosennej ró¿y do której sprowadzasz M³ódki tak ¶lepe jak pomiot zwierzêcy Lub jak twe d³onie zdrêtwia³e ze strachu
Dedykacja: A.J. Wieczorkowskiemu
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ