wiersze

wierszyki

Stanis³aw Jerzy Lec

ciemnozielona

kobiety by³y znu¿one i tylko wi¶niom podziêkuj

¿e rze¼wi±c winnym wytryskiem znieczulone dzi±s³a

nie da³y im jak paprociom omdlewaæ na naszym rêku

gdy wiatr nas z ³anu jak ziarna na drogê wytrz±sa³

 

nie mo¿na sobie przej¶æ mimo — pó¼n± lipcow± ziemi±

ziemi± znu¿onej zieleni a chwil± dojrza³ych kobiet

i któ¿ by kiedy przeczuwa³, ¿e w cieniu wspomnieñ drzemi±

znu¿enie traw i kobiety w ciemnozielonej ¿a³obie

 

i któ¿ by kiedy skojarzy³ rozpiêto¶ci± wspomnieñ

oddech wieczoru kobiety — z dusz±c± zieleni± lipca

a jednak wiemy, ¿e by³o — dopala siê w nas jak p³omieñ

jak smuk³y smutek r±k bia³ych, graj±cych na skrzypcach

 

¿e wasze oczy jak ptaki gnie¼dzi³y siê w ciszy bioder

¿eby jesieni± powróciæ i patrzeæ zdrowiej i pro¶ciej

a dzisiaj sk³adam nasz smutek w ciemn± zieleñ ody

w pos³owie ciemnozielone, pó¼nej kobiecej mi³o¶ci


sitemap