
|
Wchodzê w smugê ¶wiat³a, w twoje ciep³o, w zespolenie. Ta podró¿ z utrat± bytu, z zatrzymaniem czasu, z pogranicza rodzenia siê i zanikania, jak styk ¿ycia i ¶mierci. Wchodzê w twój oddech, w zapach, w zatratê my¶lenia. Kto¶ gra za ¶cian± Chopina, albo li¶æ szele¶ci tamtej jesieni w nowych ¿ó³to-zieleniach przedwio¶nia. Odkrywam dr¿enie cia³a. Czy to wiosna twoja? Czy moja? Czy ju¿ — jeszcze nasza? Wchodzê w nieznane w rozkoszo-cierpienie, w mozaikê trwania. Noc okrywa welonem jasno¶ci wyobra¼niê, idê tym pasmem ¶wiat³a w ksiê¿ycowy py³ oczekiwania na wieczny niedosyt. Skowyt psa przywraca "tu i teraz", "¿ycie chwil±" w niebycie nurza siê jak palce w klawiaturze traw. Kto¶ jednak gra! Mo¿e gra o ¿ycie, a tylko Preludium Chopina jak poszum li¶ci niknie. I czas przywraca wymiar istnienia. Smuga cienia zaczyna swój bieg w codzienno¶æ. Wchodzê w zespolenie z lêkiem o jutro. Koñczê podró¿... ale jeszcze razem w koncercie na cztery rêce. Kto¶ jednak gra za ¶cian± Chopina. A ja my¶la³em, ¿e to by³a muzyka w naszych sercach.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ